Mama na wagarach

Wooolne!!!

 Piękny miałam piątek, piękny.

Dzięki jednej z moich przyjaciółek mogłam skorzystać z pakietu Platinum VIP w jednym z instytutów spa w nadmorskim hotelu w Gdańsku. Pani Przedszkolanka, uznała, że Młody jest już gotowy do pozostania w przedszkolu w pełnym zakresie, także miałam caluśki dzień tyyylko dla siebie….bajka.

Już chwilę po 9 rano radośnie pluskałam się w basenie, gdzie poznałam smutną prawdę o stanie mojej kondycji. Jednak zarzucenie ćwiczeń zrobiło swoje i po przepłynięciu kilku basenów sapałam jak lokomotywa, za to bardzo zadowolona.

nogi-na-basenie

Następnie wybrałam się na mały spacerek po terenie hotelu. Jak dobrze było po prostu posiedzieć na ławeczce, nigdzie się nie spieszyć i gapić na zielone. Nikt nikomu nie zabierał zabawek w piaskownicy, nie właził na drzewa i nie opuszczał nielegalnie terenu placu. Pięknie…do tego przyuważyłam śliczną, papuśną wiewióreczkę, na którą się bezszelestnie jak ninja 😉 zaczaiłam z aparatem i oto ona.

wiewiórka

Potem były zabiegi SPA…. W pakiecie dostałam aż trzy!!!

Liposukcja Ultradźwiękami

Do odsysania tłuszczu zostało mi niewiele, za to te wredne resztki, które się tak kurczowo trzymają, postanowiły zamienić się w złośliwy cellulit, zatem do potraktowania ultradźwiękami wytypowałam tylne partie ud. Pani najpierw nasmarowała mnie chłodzącym żelikiem, a następnie jeździła po nogach czymś co przypominało słuchawkę od prysznica ze świecącą główką, która nagrzewała się w miarę jeżdżenia. Było całkiem przyjemnie, a całe zamieszanie trwało ok. 30 min.

spaday

Masaż twarzy

Następnie miałam do wyboru kilka możliwości upiększenia mojej twarzy. Ze względu na traumę, nie pozwalam sobie nic z twarzą działać, żadnych prądów, pilingów i innych działań, które mogłyby się skończyć inwazyjnie. Po Mamusi mam bardzo ładną cerę i niech tak zostanie. Ewentualnie sama czasem coś podziałam w temacie przeciwzmarszczkowym  ( polecam stosowanie kwasu hialuronowego, którego test przeprowadziła jakiś czas temu KLIK ).

Zatem zdecydowałam się na relaksacyjny masaż, czyli „zabieg o właściwościach relaksujących i stymulujących”, który „poprawia owal twarzy oraz usuwa napięcie mięśni z zastosowaniem balsamu z olejkami eterycznymi (twarz, szyja, dekolt i głowa)”.

Było baaardzo miło, ale owal mi się nie poprawił … no cóż nie można mieć wszystkiego.

Masaż ciała

Dalej mogłam wybrać: masaż klasyczny, bańką chińską, green tea lub gorącymi kamieniami. Przyszłam na relaksik, a nie na tortury, więc bańka chińska odpadła na wstępie, kamienie mnie wkurzają, a masaż klasyczny to żadna atrakcja, więc postanowiłam zaaplikować moim nóżkom zabieg Green Tee, czyli „masaż antycellulitowy olejkami z zielonej herbaty. Specjalnie dobrane naturalne ekstrakty i oleje roślinne wspomagają proces redukcji cellulitu oraz zapobiegają jego ponownemu powstawaniu. Poprawia kondycję, elastyczność i napięcie skóry”. Bardzo to fajnie wszystko pachniało, chociaż momentami ciut bolało, ale co taaaam.

Spokojnie jestem w stanie uwierzyć, że regularne stosowanie takich luksusów, może dać wspaniałe efekty, bo jeszcze w niedzielę czułam, że moje kopytka trzymają się mocno, natomiast dziś już czar prysł.

I finito

image2

Na zakończenie mojego dnia wytchnienia skoczyłam jeszcze na plażę i obsmażyłam sobie troszkę moje świeżo wypielęgnowane ciało, było bosko, ale wyznaczony czas minął niesamowicie szybko. Cudownie byłoby móc powtarzać taki relaks przynajmniej raz/dwa razy na miesiąc.

Każdej Mamie się takie coś należy za jej trud całodobowy.

Zdarzają się Wam takie fajne wagary czasem?

Reklamy

9 myśli na temat “Mama na wagarach

Dodaj własny

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

Wspierane przez WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: