Komedie romantyczne to chyba najczęściej produkowane filmy. Nie wymagają zbyt dużego nakładu na efekty specjalne, ambitne scenariusze i efektowne scenerie. Głównym targetem są oczywiście kobiety, które doceniają wartość relaksu podczas oglądania mało wymagającej fabuły. Jednak dobra komedia romantyczna, powinna łączyć w sobie kilka elementów, o które coraz trudniej.

ABY NIE ZASNĄĆ

Dobre kino kobietę powinno zawierać w sobie dużą dawkę humoru, odpowiednią obsadę, realistyczne sytuacje, no i rzecz jasna miłość musi być w tle osnuta. Przykładem zza oceanu może być „Lepiej późno niż później” z niesamowitą Diane Keaton i niezawodnym jackiem Nicholsonem, który sprawdza się zawsze.

lepiej pozno niz pozniej

W tym filmie brak przerysowań i przesłodzeń, a bohaterowie są bardzo rzeczywiści. Jest to jedna z niewielu komedii romantycznych, które można swobodnie obejrzeć z facetem i nie będzie nam marudził. Innymi przykładami są „Brzydka prawda” z Gerardem Butlerem i Katherine Heigl czy „Dorwać byłą” z Jennifer Aniston (chociaż akurat na tym ostatnim ja zbyt mocno beczę ).

POLSKIE PRODUKCJE

Wyżej wymieniłam produkcje amerykańskie, nie bez powodu. W Polsce kręci się raczej albo slapstikowe komedie albo rozpapciane romansidła z lekką nutką humoru, które nadają się do oglądania na przykład podczas grypy, albo przy obiedzie zamiast Familiady. Wyjątkiem są chyba jedynie „Listy do M.”

W tym roku swoje premiery miały już dwa filmy z tego gatunku: „Porady na zdrady” w lutym i „Wszystko albo nic” w marcu. Oba przyjemne i zabawne, ale za bilet warto zapłacić jedynie w przypadku tego drugiego, za chwilę wyjaśnię dlaczego.

PORADY NA ZDRADY

Film lekki łatwy i przyjemny. Naszpikowany reklamami jak dobra kasza skwarkami. Fabuła niezwykle przewidywalna, ale ilość dobrego humoru rekompensuje fakt, że niewiele jest nas w stanie zaskoczyć. Obsadę dobrano jednak dość dziwnie, co mnie osobiście bardzo przeszkadzało w oglądaniu.

porady na zdrady

Otóż – na główną bohaterkę, wybrano swojską Magdalenę Lamparską, natomiast na jej nazwijmy to „partnera” Mikołaja Roznerskiego, kreowanego na amanta. Poziom gry aktorskiej tego Pana, pozostawia tak wiele do życzenia, że niesamowicie irytuje. Jest rozlazły, nudny, narcystyczny, a to co robi z zezującymi oczami wprowadza w stan wysokiego rozdrażnienia.

Całą uwagę i sympatię widza kradną bohaterowie drugoplanowi, bo przy kunszcie Anny Dereszowskiej ( specjalistka od komedii romantycznych), Tomasza Karolaka i Krzysztofa Czeczota, trudno przejść obojętnie.

Krzywdę temu filmowi, a właściwie kobietom w nim grającym, zrobiły też stylistki, które najwyraźniej uparły się na ciuchy, ale zapomniały o dostosowaniu ich do figur bohaterek. Stąd Pani Dereszowska nieustannie poprawia przykuse bluzki, a Pani Lamparska stara się stawać raczej boczkiem. No ale nic to.

Pośmiać się na filmie można, polecam przy winku i przyjemnych zakąseczkach.

CZESKI FILM – NIKT NIC NIE WIE

Dwa dni temu odbyła się premiera polsko-czeskiej produkcji Pawła Deląga „Wszystko albo nic”, byłam widziałam i powiem krótko: POLECAM!!

wszystko albo nic

Fabuła ściągnięta „Masz wiadomość”, ale dowcip, bezpośrednie słownictwo i niestety cała prawda o życiu, sprawiają, że na filmie widz się śmieje, uśmiecha i pozytywnie komentuje. Miłość rzecz jasna jest, i to podana na wiele różnych sposobów. Mamy tu i małżeństwo z rozsądku, i samotne macierzyństwo, i szaleńcze namiętności, no i romanse…. full zestaw dla każdego.

Zbyt wiele nie będę pisać, zobaczcie sobie sami – faceta można zabrać ze sobą, ale jakież to wtedy będzie kino na obcasach???

MIŁEGO OGLĄDANIA, PLOTECZEK I DUŻO ŚMIECHU

 

 

Reklamy